Rzadko biorę udział w łańcuszkowych zabawach, ale kiedy już biorę…

Coś mi musi pomiziać ego.

W tym wypadku pomiziała mi je Anna Maria z Wstaw Tytuł, która nominowała mnie do Liebster Blog Award. Nie dość, że wychwaliła to jeszcze zadała bardzo ciekawe pytania (tylko dlaczego odprawiła tego Cumberbatcha, to nie wiem).

Bo na tym to własnie polega: nominowany najpierw sam udziela „wywiadu” na swoim blogu, a później nominuje innych blogerów. Cytując:

„Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz innych oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

No, i tak to się kręci.

Jako że przetrzymałam Annę Marię w niepewności już kilka dni, przechodzę do rzeczy. Także gdyby to kogoś interesowało (jak by co chciałabym, aby zagrała mnie Jennifer Lawrence):

[moment, w którym możesz zacząć scrollować k’dołowi]

1. W fabule wybranej książki/filmu możesz zastąpić jednego z bohaterów – wraz z całą sytuacją, w której ten się znajduje. Kogo wybierasz?

Bellę Swan. Z litości. Gdybym miała wybrać jeszcze kogoś, to Cienia z „Amerykańskich bogów” – z tego samego powodu, ale innych pobudek. Prosto z więzienia zawiozłabym go do jakiegoś domku w górach, żeby mógł nudzić się przez resztę życia i umrzeć ze starości.

To, że Gaimanowi mam ochotę przebić opony za to, co mu zrobił, to już wiecie.

2. Minimalistycznie czy kolorowo?

Zależy. Otaczam się kolorami, warstwami, piórkami i nie umiałabym utrzymać, ani tzw. imydżu, ani swojego otoczenia, w porządku minimalistycznym (aczkolwiek w każdej chwili mogłabym to wszystko rzucić i iść obrastać w „kolory” gdzieś indziej). Natomiast jeśli chodzi o pisanie, jest odwrotnie: obrazki, kadry i krótkie formy przychodzą mi z łatwością, o wiele bardziej muszę się napracować nad rozmachem. Podobno powinno być na odwrót.

3. Postać, której nie możecie ścierpieć?

A był ich Legion. Aczkolwiek na czoło pochodu wysuwa się Doktor Judym. Chyba dlatego, że był pierwszy.

Kiedyś myślałam, że denerwują mnie wszystkie laski Roberta Langdona i postaci płaskie (masowo produkowane przez autorów fantastycznych), które można określić w dwóch przymiotnikach, ale nie. Po prostu przejeżdżam po nich wzrokiem. Wspomnienie o Judymie powoduje, że chcę spoliczkować pierwszego napotkanego faceta i krzyknąć mu w twarz: „ogarnij się”, Capsem i z trzema wykrzyknikami na końcu.

4. Macie możliwość nabycia jednej, nadnaturalnej mocy. Co to będzie?

Posiadam wszystkie „nadnaturalne” moce, o których marzyłam. Oprócz jednej. Chciałabym umieć grać na czymś smyczkowym. Jest to dla mnie mniej, więcej tak samo osiągalne, jak zakupienie peleryny-niewidki na ebayu, więc proszę się nie śmiać.

5. Możecie sprawić, że wybrany przez Was pisarz (żyjący lub nie) napisze książkę z wymyśloną przez Was historią. Kogo wybieracie? Krótko –  co to by była za opowieść?

Nie rozumiem pytania.

Po co oddawać komuś swoją historię? Po co wynajmować ghostwritera do czegoś, co się umie zrobić samemu? To byłyby najgorzej zainwestowane pieniądze w historii ludzkości, zaraz po akcji CIA pod kryptonimem „Acustic Kitty”.

Nie, serio. Zostawmy Tolkienowi, co Tolkienowe, a Austen, co… Austen (Człowiek człowiekowi wilkiem, a Austen Austen Austen).. I vice versa (bo zaczęłam sobie wyobrażać, jak wyglądałby „Władca Pierścieni” napisany przeze mnie).

Za to chętnie wskrzesiłabym Tolkiena, żeby sobie jeszcze popisał trochę, dokończył, co miał dokończyć i powściekał się na Petera Jacksona. To byłoby zabawne.

6. Utwór muzyczny, który sprawia, że możesz góry przenosić?

A był ich Legion…

Staram się o nich tutaj pisać.

7. W życiu inspiracją dla Ciebie jest…

Ujmując rzecz w wielkim uogólnieniu jestem pewna, że te wszystkie pomysły pochodzą z tzw. „góry”, od Szefa Wszechmogącego. A On już sobie wybiera różne rzeczy, którymi mnie dźga do działania: ludzie, sztuka, podróże, niebo, rozmowy, publicystyka, scenki z warzywniaka, poniedziałki i piórka na chodniku. Jedna z moich notek (według wielu najzabawniejsza, jaką kiedykolwiek napisałam) była zainspirowana aktem (tak, aktem) kładzenia fug przez mojego ojca zwanego Wielkim Eduardem.

Jeśli natomiast chodzi o moje literackie grafomaństwo – cóż. Najczęściej po prostu przepisuję muzykę na słowa. Muzyka to jest chyba najlepsza rzecz, jaką wymyślił Szef Wszechmogący.

8. Jakiś film/książka stają się niezwykle popularne. Sprawdzasz od razu czy omijasz szerokim łukiem?

Czemu omijać? Jasne, że sprawdzam. Jak inaczej mogłabym się o tym wymądrzać w towarzystwie?

Tym bardziej, że nawet jakbym chciała, to trudno by mi było ominąć, bo po prostu muszę znać takie rzeczy. W sensie zawodowym.

9. Czy blog, którego aktualnie piszecie, jest pierwszym? Jeżeli nie, o czym był poprzedni?

Pierwszego bloga założyłam 12 lat temu (miałam 13 lat) i do dzisiaj się go nie wstydzę (!). Kilka razy zmieniałam adres i/lub platformę blogową, ale głównie z kaprysu, bo tematycznie zachowywałam ciągłość. Miało być „zabawnie o niczym”: często pojawiające się mini-felietoniki (które czasami przerabiałam na takie prawdziwe felietony i oddawałam pod prasę drukarską, co by podzielić się przemyśleniami ze swojej szesnastoletniej głowy z czytelnikami lokalnej gazety). Ostatni taki blog, „Improwizacja mniejsza”, umarł śmiercią naturalną. Wszystko było w porządku, kiedy głównymi bohaterami moich anegdotek byli znajomi i rodzina pojawiająca się pod pseudonimami. Trochę trudniej zaczęło się robić, kiedy w moim życiu pojawiły się osoby ze znanymi nazwiskami, znane instytucje i inne tam równe „znane” rzeczowniki. Nie umiałam tego ugryźć, żeby nie było plotkarsko – to raz. Miałam co raz mniej czasu – to dwa.

Po dwóch latach wróciłam na blogowe łono z audioibookiem, jako odskocznią od pisania o kulturze w „zawodowym”, publicystycznym tonie. Ale prawdę mówiąc, nie umiem sobie znaleźć w tej nowej blogosferze miejsca (bo tutaj wszyscy, czyt. Większość, chce być taka zawodowa i publicystyczna). I wspominam czasy z okresu Elyty Blog.pl jako złoty wiek blogosfery, kiedy było lekko i bez „ą”, „ę”, „ależ”. Coś jak dziadziuś na bujanym fotelu wspomina międzywojnie, kiedy panie nie ważyły się pokazać nogi wyżej niż łydka.

10. Czy Twoi znajomi, rodzina wiedzą o tym, że prowadzisz bloga? Jeżeli tak, to czy są Twoimi czytelnikami?

Wiedzą, ale raczej go nie czytają. No, może oprócz Mality, co czyta wszystko. I jej Pani Matki, która ostatnio pożyczyła mi „Gołebiarki”.

11. Nawyk, z którego jesteście najbardziej dumni?

Generalnie nie jestem dumna ze swoich nawyków. Ale kilka z nich lubię. Dzielę się jedzeniem z ludźmi. Jestem naiwna z wyboru. Nigdy nie wychodzę z domu bez książki (naprawdę nigdy). Cały czas słucham muzyki (nie wiem czy to jakieś zaburzenie, ale jak nie leci z głośnika, to głowie samo mi się coś odtwarza i to w trybie shuffle). Od 12 lat dzień bez pisania jest dla mnie wyjątkowym wyjątkiem poganianym wyjątkiem. Piszę kilka godzin dziennie. Ale to chyba nie jest nawyk, bo nie wyrabiałam go sobie. To jest odruch. Ja po prostu nie umiem się powstrzymać.

[moment, w którym możesz przestać scrollować]

To by było na tyle, a teraz to, na co wszyscy zawsze czekają, czyli „and the nominees are…”

1. Dżulia – która pewnie brała udział w Liebsterze milijon razy. Jak nie pociągniesz tego dalej, to się nie obrażę, spokojnie.

2. Malita, co czyta – która też już miała swojego Liebstera, ale nie ode mnie.  Wybacz za zawracanie głowy, ale są rzeczy, które muszę o Tobie wiedzieć.

3. Pani Piórko z in a bookworld.

4. eV, która ma tak piękny dizajn na blogu, że mam łzy wzruszenia za każdym razem, jak tam wchodzę.

5. Wielki Buk był nominował przez samą Wstaw Tytuł, ale ja chcę nominować Wielkiego Buka. Tup. Bo mogę. A nawet jak nie mogę, to robię to.

Pytania nadchodzą: 

1. W zasadzie po kiego grzyba piszecie bloga? Przecież z blogerów wszyscy się śmieją.

2.  Rozbudowana fabuła czy rozbudowane postacie? [jako że nie można mieć wszystkiego]

3. Kto jest autorem najlepszego dialogu ever, jaki przeczytałyście?

4. Nie będę pytać, czy najpierw książka, czy adaptacja. Zapytam o najlepiej zagranego / przeniesionego na ekran bohatera książki.

5. Literatura faktu, czyli jakie lubicie reportaże? Pozostawię to pytanie na wpół otwarte, żeby nie narzucać się zbytnio ze swoją definicją reportażu.

6. Wolicie książki świeże, pachnące i nowiutkie, czy przeczytane przez tłumy ludzi?

7. Co podjadacie, kiedy piszecie/ czytacie?

8. Bazgrzecie po książkach, czy papier jest dla was świętą ziemią, której grafit zbrukać nie może?

9. Książki waszego życia – top 3. Nie chodzi o te, które uważacie za wybitną literaturę, tylko te, które dotknęły was najmocniej.

10. Idziecie na spotkanie autorskie z pisarzem. Możecie zadać mu jedno pytanie (w czasie, kiedy on bazgrze wam po książce). Kim jest ten autor i na jakie pytanie się zdecydujecie?

11. W jakich najdziwniejszych/ najbardziej niebezpiecznych warunkach zdarzyło wam się czytać?

Widzisz, Dada, jakbyś prowadził dalej bloga, to byś dostał takie fajne pytania po raz trzeci. Taki armageddon. Żałuj.

…a wszystkim innym życzę dużo fanu przy pisaniu odpowiedzi. Macham łapką.

FIN

Reklamy

13 thoughts on “Rzadko biorę udział w łańcuszkowych zabawach, ale kiedy już biorę…

  1. A pfff! Taki jestem psot, że zaatakuję Cię odpowiedziami w komentarzu – co jest złe podwójnie, bo raz, że bez nominacji odpowiadam, a dwa, że zaśmiecam Twojego bloga, ha! #KapitanZło

    1. Właśnie dlatego (jak na razie) nie piszę ;-)

    2. Rozbudowane przypisy, ot!

    3. Otóż, jakoż iż jam Dada, to żeńska końcówka w pytaniu zupełnie mi nie wadzi, zatem odpowiem i na to pytanie i z powagą rzeknę, że… [w tym momencie Dada stara sobie ad hoc przypomnieć jakiś zacny wielce dialog, ponieważ to najlepsza metoda… ale nic nie przychodzi mu do głowy, zatem albo pamięć jego ulotna jak ulotka, albo dialog żaden nie wyszedł przed szereg], że…. [hmm… chyba Dada pójdzie – choć na tyłku siedzieć dalej będzie – po linii oporu najmniejszego czy tam najmniejszej/najcienszej/nie-tak-mocno-nakreślonej tejże kresce i powiem, że…] Endrju Sapkowski, a co.

    4. Tak jak nie mogłem znieść Froda, tak Bilba kupiłem od pierwszych minut filmu, więc niech jest starszy z Bagginsów.

    5. Noo, niby otwierasz, a zamykasz troszkę tak, bo reportaż jednak. Przyznam, że nie pływam dobrze w tych wodach, dlatego nie jestem pewny, czy to reportaże – sądzę, że chyba nie, aczkolwiek…! – niemniej postawiłbym na Jürgena Thorwalda i jego stulecia, trumfy i inne takie. Ciekawe toto, o tych doktórach i policemanach i w ogóle, dużo ciekawych rzeczy, z krwią i flakami w tle, fajniście.

    6. Przemiana pewna we mnie nastąpiła. Do niedawna chodziłem po antykwariatach z szaleńczym błyskiem w oczach. Obecnie… well… no nie. Dostałem odmiennego fisia, mianowicie na punkcie czystości i tego typu pierdołek (mycie rąk co piętnaście minut, chusteczki antybakteryjne, takie tam zabawy…), dlatego wyświechtane, wymacane i wy… no, po prostu nienowe książki zupełnie nie pasują do mojej aktualnej wizji świata. Nieco tego żałuję, ale mój wewnętrzy wariat każdorazowo wyświetla mi w głowie obrazy pełne brudu, gdy tylko próbuję sięgnąć po jeden z antykwarycznych woluminów mojej biblioteki.

    7. Paczaj w serce! Tj. wyżej. Jedzenie = brudzenie. Czyli nic. Never. Ever!

    8. Och, i znów ten sam temat, co poprzednie dwa pytania. Kiedyś pisałem (lecz tylko po naukowych i tylko ołówkiem), teraz nawet unikam kolorowych karteczek (zapisuję numer strony i wersu na osobnej kartce, jeżeli chcę coś zaznaczyć).

    9. Nie zrobię Ci topka, nawet takiego małego trójkowego, bo mam taką jakąś znieczulicę czy coś… Żadne tam „Inne światy” czy wyścigi z Panem Bogiem. Poczytam, pomyśle, przetrawię, ale nic mnie nie maca gdzieś tam w środku. Żeby jednak nie było, że nic nie napiszę, to napiszę. Masz, łapaj: F. Przysiecki „Śpiew w ciemnościach” (to wiersze, hoho!).

    10. Poprosiłbym, aby wymienił trzech najważniejszych polskich pisarzy (okey, pisarki też mogą być). Uwielbiam to pytanie – dwa nazwiska pojawiają się zawsze i już po paru sekundach, dopiero nad trzecim wszyscy myślą i to właśnie ono mnie ono mnie najbardziej interesuje.

    11. Ten tego no… ja ździebko dziwny jestem. Ta wspominana mania czystości nie pojawiła się tak o, bez przyczyny, znikąd i jak ten Filip z konopi czy innej marihuany. W pokoju lubię mieć porządek, w notatkach, na pulpicie, nawet w plikach na komputerze (tak, tak!, żadne tam „dsgkj4w5hg.doc”, a ładnie: „wpis na wtorek.doc”) i co tam jeszcze, gdzie trzeba i gdzie się da. Podobnie z czytaniem: potrzebuję siedzieć sobie wygodnie, w ciszy i spokoju, ze świadomością, że nic nie będzie mi przeszkadzać. Dlatego też moje najdziwniejsze/najniebezpieczniejsze warunki nic z tyłu ani tym bardziej z przodu nie urywają. To będzie, hmm… przedział w pociągu ewentualnie dworzec (acz wyłącznie przy dużym opóźnieniu).

    Ha!

    HA!

    1. 6. Ja przeszłam tę drogę na wspak. Kiedyś myłam ręce, dzisiaj bazgrzę.
      Dlatego wiem, co mówię, kiedy polecam tzw. „pińcetę” do przewracania stron :D

      10. Genialne!

      Nie chcę nic mówić, ale po Twoim komentarzu dostałam +10 do socjotechniki i tym sposobem osiągnęłam kolejny lvl tej umiejętności.

      Ha!

      HA!

  2. Bo on bez tego szalika i płaszcza przybył, no! A ja już się nim chciałam znajomym na Instagramie pochwalić! To odprawiłam, przypuszczam, że wróci, jak już się odzieje stosownie do okoliczności ;)
    Odpowiedzi cudne :D Co do 5, chodziło mi bardziej o co-writing niż ghost-writing :)
    Bardzo Ci do twarzy z tym szablonem :D

    1. Kołrajting też nie. Chyba sobie nie wyobrażam, żebym mogła cokolwiek z kimkolwiek napisać wspólnie, bo jestem bardzo zaborcza i przywiązana do swoich bohaterów i wydaje mi się, że nikt na świecie nie zna ich lepiej. A jak nie znają, to co się będą wymądrzać.
      Chociaż może… Może mogłabym w duecie napisać coś na zasadzie ktoś tworzy uniwersum a ja postacie?…
      To by było ciekawe.
      To by było cholernie ciekawe.

      Co do szablonu – mnie się podoba Twój i chętnie bym zgapiła :D

      1. To jest niezły pomysł, szczególnie, że są ludzie, który w kreacji świata są naprawdę niesamowici. Jeszcze jakby „zagrało” pomiędzy Wami jako dwójką twórców – sukces murowany! :D

        Mnie też się mój podoba :D Płatny co prawda, ale warto było :)

Tu, tu kliknij!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s