Co zrobić z książkami, kiedy nie mieszczą się już na półce?

Serio, nie wiem.

Ja swoje rzuciłam do kąta. W sensie dosłownym. Wymościłam im dywanikiem, ułożyłam w stosiki i tak zostawiłam. Niech udają awangardę. I rozmnażają się, oczywiście, jak mawiał biblijny klasyk.

Do tej pory miałam w swoim życiu dwa regały. Pierwszy zapełniłam w przedszkolu i podstawówce, ale wiadomo, że po tym czasie przychodzi okres dojrzewania, człowiekowi odbija i nie chce już czytać „Przygód kota Filemona” tudzież bajek Disney’a wydanych na pięknym, kredowym papierze. Zbiera więc to wszystko do pudeł (w spokoju zostawiając jeno Rowling, „Dzieci z Bullerbyn” i „Giganty”) i wynosi je na strych. Po czystce, w trakcie gimnazjum i liceum regał może spokojnie zarastać Tolkienem, lekturami szkolnymi z serii „Z opracowaniem”, francuską sensacją, Brownem, polską fantastyką, zagranicznym s-f z naciskiem na Dicka, buńczuczną Masłoską x2 oraz Siergiejem Łukjanienko. Chyba niczego nie pominęłam.

Gdzieś tak w połowie tych sześciu cudownych lat życia człowiek wpada na genialny pomysł, żeby

Sprzedać na allegro

te książki, które okazały się nie być tak zajmujące, jak obiecywał to opis na okładce i w ten sposób zdobyć miliony monet na kolejne tomusie (tym bardziej, jeśli ma się ograniczony budżet miesięczny ze względu na swoje marne 16 lat). Zakłada konto na allegro, gdzie odkrywa, że ludzie z jakiegoś powodu desperacko chcą przeczytać „Stację lodową” Reilly’ego. Więcej (!), są gotowi dać za tę pozycję dwa razy więcej pieniążka, niż człowiek uiścił pewnego razu w Trafficu podczas wspaniałych wakacji w Warszawie (które polegały głównie na piknikowaniu w empiku przy Marszałkowskiej i czytaniu książek za darmo pomiędzy regałami – tak, kiedyś tak się dało i nikt nie wyganiał, nawet jak siedziało się tam cały dzień i posilało kanapkami). Wolne miejsce na regale powiększa się. Tym bardziej, że kilka księżek udało się

Pożyczyć przyjaciółce. Na lata.

Wymiana książek z Ano była dla nas tak naturalna, jak oglądanie horrorów o ósmej nad ranem do śniadania („Zejście” o tej porze dnia jest tak mało zajmującym filmem, że człowiek zaczyna kibicować drużynie tych małych Gollumów). W tym okresie w zasadzie czytałyśmy to samo. Poza tym nie wstydziłyśmy się czytać we własnym towarzystwie, co dla mojej Mum było nie do pomyślenia (bo przecież gościa trzeba ZABAWIĆ).

[Jednak ostatnio odkryłyśmy, że dorosłyśmy i dzieli nas pół Polski, więc najwyższy czas oddać sobie to, czym się obdarzyłyśmy. I wróciła do mnie reklamówka pełna książek + bonusowy „Siewca Wiatru” (coś bardzo sentymentalnego dla mnie, ale o tym kiedyś).]

Półki, co prawda, i tak się zapełniły, ale nie odczułam tego zbytnio, bo wyprowadziłam się na studia i trzeba było

Kupić nowy regał.

…który obrósł genialnymi książkami akademickimi, spełniając moje marzenia o intelektualnej przygodzie na studiach (nie oszukujmy się, to było jedno z trzech kryteriów wyboru kierunku). Ale nie tylko, bo oprócz kontynuowania misji zarastania Tolkienem, w moim życiu pojawiły się reportaże, które z reguły są cieniutkie. Sytuacja była pod kontrolą do czasu, kiedy odkryłam krakowskie tanie księgarnie.

Regał był głęboki. Wystarczająco głęboki, aby

Ustawić drugi rządek.

I „daszki”. Ale i to rozwiązanie nie wystarczyło na długo, bo zgodnie ze swoim marzeniem z gimnazjum, zaczęto mi przysyłać kopie recenzenckie.

I tak książki trafiły do kąta.

Oczywiście zawsze można

kupić trzeci regał. I od razu czwarty.

Bo książki, które aktualnie znalazły się w kącie, spokojnie zapełniłyby ten trzeci od razu po wstawieniu do pokoju. Warto również dodać, że czwarty regał się już nie zmieści ergo, jeśli wstawię trzeci regał, to nie będę miała miejsca dla nowych, książkowych imigrantów. Ju noł.

Więc lepiej niech zostanie, jak jest.

P.S. …(Czyżby) Kupić czytnik?

Ee?… Nie. Jestem za młoda, żeby porzucić moje marzenie o posiadaniu biblioteki a’la Neil Gaiman.

Na tej półeczce pierwotnie miały być świeczki, płyty i pudełeczka z dziewczyńskimi bzdurkami-farfoclami (w tym zielonym jest na przykład pad i godzilliard kabli). Ale nie wyszło.
Reklamy

16 thoughts on “Co zrobić z książkami, kiedy nie mieszczą się już na półce?

  1. I co, a mówiłem, że przeczytam?;-)
    Otóż, ja wstawiłbym regał, bo nie mogę znieść myśli książek leżących sobie samopas na ziemi. I tak robiłem. I drugie rządki również. I daszki też. Miejsca ciągle brak – taki los, trzeba się przyzwyczaić i już. Czytnik nieco pomógł, ale nie tak bardzo, jak na to liczyłem (mimo wszystko nie potrafię oprzeć się papierowej książce).
    BTW – skąd się bierze takie pudełka na kable i pady?:D

  2. Oessu, gdyby tylko chciało się te stosy książek – jedną za drugą – wystawić na aukcje…
    A tak – pozostaje układanie nowych tytułów w poziomie (na półkach więcej się zmieści), na podłodze, na parapecie, na biurku (kto normalny pracuje przy biurku?).

  3. Miałam ten sam problem i wybawieniem okazały się półki pod parapetem :) Miejsce samo w sobie i tak nie jest wykorzystywane, a tak poupychałam tam dużo książek :) Kilka miesięcy temu zrobiliśmy jeszcze półki na książki w przedpokoju :D Więcej miejsca nie mam, z bólem serca muszę ograniczać się w kupowaniu książek :(

    1. Kiedyś też miałam ksiązki pod parapetem. Ale problem jest taki, ze lubie na parapecie czytać. I pić w trakcie herbatę.
      Kubeczek raz się przewrócił. I to z rozmachem.

      Auć.

Tu, tu kliknij!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s