kolejka kosionrzkoffa.txt na 2014

…czyli książki, które zawsze chciałam przeczytać, ale jakoś się nie składało.

Jest takich mnóstwo. Od liceum mam na swoim komputerze plik o przeuroczej nazwie „kolejka kosionrzkoffa.txt”, w który regularnie wpisuję tytuły „Przeczytaj zanim zejdziesz z tego padołu”. Rzadziej coś z niej wykreślam, bo wpisuje tam książki raczej trudne, długie, niemodne, prastare w swym charakterze. Postanowiłam wybrać z tego zacnego grona pięć, które niniejszym czynię moimi postanowieniami noworocznymi.

I tak.

1. „Robot” – Adam Wiśniewski-Snerg

Pamiętam, jak w dobie mojego Okresu Matrixowego (który tak naprawdę nigdy się nie skończył) przeczytałam gdzieś, że scena, w której Neo zatrzymuje kule była wzorowana na prozie naszego, rodzimego autora s-f. Pamiętam, że na pierwszy roku studiów nawet „Robota” zdobyłam i zaczęłam czytać, ale zupełnie nie pamiętam, czy udało mi się skończyć. Ciężkie to było. W tym roku podejście drugie. Tylko najpierw muszę gdzieś to dzieło zdobyć.

2. „Wielki Gatsby” – Francis Scott Fitzgerald

Jest modny. Z jakiegoś powodu (Ach, ten Baz Luhrmann i jego czarujące, teledyskowe podejście do kinematografii…). Mam ochotę przeczytać jednego z tych Amerykańskich Wielkich, a po wysłuchaniu fragmentów „Skowytu” Ginsberga, nie wiem czy do niego dorosłam. Padło na Fitzgeralda.

3. „Rękopis znaleziony w Saragossie” – Jan Potocki

Ja sama znalazłam ów „Rękopis…” w krakowskim antykwariacie. Wydanie ekscytująco antyczne. W imię idei książkowego szafiarstwa zrobię zdjęcia i wam objawię. Z dziubkiem, z przeprostem, z rąsi nawet.

4. „Tristan i Izolda” – wydanie Biblioteki Narodowej

Jedna z tych rzeczy, które chciałam przeczytać jeszcze w liceum, a nie miałam na to czasu (bo „Potop”). Poza tym kroi mi się w głowie pewien gryzipiórczy pomysł i potrzebuję.

5. „Pieśń o Nibelungach” – w przekładzie Andrzeja Lama

W tym przypadku nie jest ważne, DLACZEGO chcę to przeczytać. Ważne jest, czy będę wtedy słuchać Wagnera.

Jak można się domyślać powyższa piątka jest tylko suplementem diety. Reszta zostaje po staremu i nadal się będę książkami obżerać i doprawiać muzyką. A czasem nawet vice-versa.

Mawiają, że proszenie o autograf jest mocno nieprofesjonalne. Cóż. Do póki nie jest nieetyczne…

[poza tym] Ach, co to był za rok! Kto wie, być może najzacniejszy rok mojego życia. Szczególnie pod względem około-muzycznym. ALE! Zestawień robić tu nie będę, bo nie uważam, żeby uwiązywanie muzyki w konkursy piękności było jakkolwiek zasadne albo pomocne. Chodzi bardziej o moje muzyczne przygody w prawdziwym życiu, takim na zewnątrz słuchawek. Przeżyłam kilka pięknych festiwali i koncertów: Varese Sarabande na Transatlantyku, „Matrixa” na FMF, trąbki i werble Jamesa Hornera na Koncercie Muzyki Filmowej, czarującą Koteluk, Siddharta – czyli słoweńska miłość z liceum, czy genialnych Orphaned Land. Nie mówiąc już o dźwiękach Jerozolimy o zmierzchu w szabat. Muzyka jest ważna, ale ważni też są ludzie. Dlatego podwójnie wdzięczna jestem za możliwość rozmawiania z artystami na temat tego, co tworzą. Artyści to niesamowite istoty.

[jeszcze bardziej poza tym]A dzięki Donowi Davisowi („Matrix”) i Marco Beltramiemu („World Waz Z”, „Wolverine”) udało mi się polubić moje imię – okazało się, że zagraniczni kompozytorzy reagują na nie z wielkim ożywieniem i sympatią, co pięknie łamie lody przed rozmową pod dyktafonem. Całe życie wpajano mi, że mam imię po małych, greckich, fioletowych wiechciach. Tymczasem Panowie Kompozytorzy zawsze kojarzą je z tym, co jest najbliższe ich serduszku – altówką. Totalnie zmieniło to mój sposób myślenia w tej jakże niefundamentalnej dla ludzkiego istnienia kwestii.[/jeszcze bardziej poza tym][/poza tym]

…czego i Wam życzę.

Reklamy

12 thoughts on “kolejka kosionrzkoffa.txt na 2014

  1. Jakie godne postanowienia! Polecam bardzo „Wielkiego Gatsby’ego”, a film tylko na dokładkę jako wizualną landrynkę :-) „Tristan i Izolda” to taki francuski klasyk, który bardzo warto znać – ostatnio czytałam na studiach – był zachwyt :-) Pięknego Nowego Roku!

  2. Jakie godne postanowienia! Polecam bardzo „Wielkiego Gatsby’ego”, a film tylko na dokładkę jako wizualną landrynkę :-) „Tristan i Izolda” to taki francuski klasyk, który bardzo warto znać – ostatnio czytałam na studiach – był zachwyt :-) Pięknego Nowego Roku!

  3. „Gatsby” jest taki no… niekoniecznie tak wielki, jak sugeruje tytuł. Za to “Rękopis znaleziony w Saragossie” – to moje Top10 wszech czasów (a może i podium!), czytałem trzy razy, w planach minimum kolejne trzy posiedzenia ;)

    1. Właśnie muszę to czym prędzej sprawdzić, bo film zostawił w mojej główce niebezpieczne podejrzenia, że to taki trochę dointelektualizowany, dekadencki romans. Bardzo chciałabym, żeby Gatsby jednak był trochę… większy.
      I bardzo ciekawi mnie opis tych sławnych oczu na bilboardzie.

        1. Nie bez powodu w internetowym teście „Sherlock – którą postacią jesteś?” wyszło mi, że tytułową*.
          Także koniec z dziwieniem się, pora się przyzwyczaić.

          *] Choć główną przyczyną takiego wyniku mogło być pytanie o plany na weekend i ulubione słowo.

      1. Z tym „Robotem” to może i ja bym spróbowała się zmierzyć jeszcze w tym wcieleniu…
        (po chwili zastanowienia) Poczekam na Twoja opinię, potem rozważę upchnięcie go w najbliższą czytelniczą pięciolatkę

Tu, tu kliknij!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s